Dla każdego uczestnika obrotu gospodarczego jest obecnie oczywistym, że zbudowanie silnej i rozpoznawalnej marki w środowisku cyfrowym wymaga ogromnego nakładu pracy, czasu i potężnych środków finansowych. Tworzenie innowacyjnych produktów, optymalizacja sklepu internetowego/strony internetowej pod kątem użyteczności (UX) oraz sukcesywne budowanie bazy zaufanych klientów to fundamenty rynkowego sukcesu w sektorze e-commerce. Niestety, w momencie, gdy Twój biznes zaczyna przynosić wymierne rezultaty, na horyzoncie często pojawiają się podmioty, które chcą czerpać z niego zyski, omijając etap kosztownych i czasochłonnych inwestycji.
W takich sytuacjach głównym zagrożeniem dla Twojej firmy staje się konkurencja pasożytnicza, która w bezwzględny i metodyczny sposób wykorzystuje owoce Twojej pracy do budowania własnej, nieuczciwej przewagi. Przedmiotowe pasożytnictwo (tzw. orka cudzym wołem) stanowi czyn nieuczciwej konkurencji podobnie jak np. nieuczciwa reklama czy naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa (zobacz w tym zakresie artykuł Jak chronić tajemnicę przedsiębiorstwa? ).
Jeśli w ostatnim czasie zauważyłeś, że inny przedsiębiorca z Twojej branży skopiował strukturę Twojej strony, podszywa się pod wypracowaną przez Ciebie renomę, zarejestrował łudząco podobny adres internetowy lub bezprawnie kradnie opisy Twoich produktów, powinieneś podjąć natychmiastowe działania prawne. W niniejszym artykule adwokat z Kancelarii TMH szczegółowo wyjaśnią, na czym dokładnie polega ten proceder, jak identyfikować go w przestrzeni wirtualnej oraz jakich konkretnych roszczeń możesz dochodzić przed sądem, aby skutecznie bronić się przez kradzieżą swojej marki.
Zrozumieć wroga: Czym jest konkurencja pasożytnicza w świetle przepisów prawa?
Aby móc skutecznie walczyć o swoje prawa, musisz najpierw zrozumieć, z jakim przeciwnikiem masz do czynienia. Przepisy powszechnie obowiązującego prawa w Polce, a konkretnie ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (dalej również jako „u.z.n.k.”), nie definiują wprost w oddzielnym artykule zjawiska „pasożytnictwa”. Nie oznacza to jednak, że jesteś wobec niego bezbronny. Orzecznictwo polskich sądów oraz doktryna prawnicza stworzyły ku temu wysoce efektywne narzędzie opierające się na tzw. klauzuli generalnej deliktu nieuczciwej konkurencji.
Konsekwentnie, podstawą dla obrony przed konkurencją pasożytniczą jest art. 3 ust. 1 u.z.n.k. Zgodnie z jego literalnym brzmieniem, czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. W niniejszej sprawie mamy do czynienia z czynem nieuczciwej konkurencji w postaci tzw. konkurencji pasożytniczej polegającej na tym, że uczestnik tego samego rynku korzysta z gotowego efektu pracy swojego konkurenta handlowego (J. Szwaja, K. Jasińska [w:] J. Kępiński, J. Szwaja (red.), Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, wyd. 1, 2024, art. 3, Nb 149).
Jak wskazuje się w doktrynie prawniczej: „Współcześnie często spotykanym czynem nieuczciwej konkurencji, występującym w wielu państwach i w różnych dziedzinach, nieraz w skali międzynarodowej, jest tzw. pasożytnictwo, czyli konkurencja pasożytnicza. (…) Pasożytnictwem jest nieuprawnione wykorzystywanie przez przedsiębiorcę renomy innego przedsiębiorcy (jego firmy lub przedsiębiorstwa), cudzego znaku towarowego, cudzego produktu albo renomy kraju. Jest ono definiowane jako „sięganie do cudzego miejsca rynkowego w celu wykorzystania go do budowy własnej pozycji” (Nowińska, du Vall, Komentarz ZNKU, 2013, art. 3, Nb 22 i M. Poźniak-Niedzielska, Ewolucja prawa własności intelektualnej, s. 12 i n.). (…) Artykuł 3 ZNKU może być samodzielną podstawą uznania określonego zachowania za czyn nieuczciwej konkurencji i to bez względu na to, czy zachowanie to stwarza możliwość wprowadzenia konsumentów w błąd, m.in. co do pochodzenia towarów. Ustawa nie przewiduje ochrony wyłącznie w wypadku możliwości wprowadzenia konsumentów w błąd. Przesłanka ta wymieniona jest w innych przepisach, objętych rozdz. 2 ustawy, które jednak nie wyczerpują wszystkich czynów nieuczciwej konkurencji (zob. wyr. SN z 9.1.2008 r., II CSK 363/07, Legalis). (…) Ochronie podlega tu interes jednostki, która włożyła wysiłek finansowy i organizacyjny w wytworzenie produktu, sankcjonowane jest zaś skracanie sobie przez naruszyciela drogi do uzyskania podobnego rezultatu [pogrub. K.J.].” (vide K. Jasińska, J. Szwaja (w:) M. Kępiński, J. Szwaja (red.), Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz, Warszawa 2024, SIP Legalis, komentarz do art. 3, Nb 6B).”
Tym samym, mówiąc najprościej, konkurencja pasożytnicza polega na bezprawnym wykorzystaniu cudzej marki (renomy) w celu wyeliminowania z rynku konkurenta bez konieczności ponoszenia nakładów czasowych i finansowych, które są w praktyce niezbędne dla stworzenia własnej marki.
Najczęstsze i najbardziej destrukcyjne metody działania „pasożytów”” w Internecie
Środowisko cyfrowe, ze względu na łatwość powielania informacji, stało się niezwykle podatnym gruntem dla omawianego deliktu pasożytnictwa. Praktyka naszej Kancelarii TMH pokazuje, że nieuczciwi przedsiębiorcy w sektorze e-commerce najczęściej dopuszczają się jednego (lub kilku łącznie) z następujących typów konkurencji pasożytniczej.
Kradzież i rejestracja podobnych domen internetowych (typosquatting)
Najbardziej prymitywną, a zarazem niezwykle bolesną dla prowadzenia biznesu formą konkurencji pasożytniczej, jest celowa rejestracja domen internetowych łudząco podobnych do Twojego adresu URL. Konsumenci w sieci działają szybko – wpisując adres sklepu w pasku przeglądarki, nierzadko popełniają drobne literówki, mylą rozszerzenia (przykładowo wpisując .com zamiast .pl) lub zapominają o użyciu myślnika w dwuczłonowej nazwie firmy.
Nieuczciwi konkurenci doskonale znają ten mechanizm i właśnie dlatego domeny zawierające takie celowe błędy (jest to tzw. typosquatting), w celu przechwycenia ruchu organicznego generowanego przez stronę cieszącą się uznaniem wśród konsumentów.
Znakomitą ilustracją tego problemu jest prawomocny wyrok polskiego Sądu Okręgowego w Poznaniu w głośnej sprawie o sygnaturze akt IX GC 539/13. Spór dotyczył adresu internetowego, z którego pozwany usunął wyłącznie jeden znak – myślnik. Sąd zakwalifikował takie działanie jako czyn nieuczciwej konkurencji oparty właśnie na art. 3 ust. 1 u.z.n.k. Zgodnie z przedmiotowym wyrokiem z dnia 10 lutego 2015 r., sygn. Akt IX GC 539/13, SIP Legalis nr 2113659: „Istota czynu pasożytnictwa wyczerpuje się w nieuczciwym czerpaniu przez przedsiębiorcę korzyści z cudzych osiągnięć. Jak celnie wywiódł Sąd Najwyższy „dobrym obyczajem kupieckim jest nie tylko niepodszywanie się pod firmę i renomę konkurencyjnego przedsiębiorstwa, lecz także niewykorzystywanie cudzych osiągnięć w wypromowaniu nowego produktu dla zaistnienia w świadomości konsumentów ze swoim, rodzajowo tożsamym, wyrobem bez ponoszenia w tym celu własnych wysiłków i nakładów finansowych. Taki obyczaj wywodzi się z zakorzenionej w polskim społeczeństwie, i w każdym razie zasługującej na aprobatę, normy moralnej, zgodnie z którą nikt nie powinien czerpać nieuzasadnionych korzyści z cudzej pracy” (por. wyrok SN z 2.1.2007 r., V CSK 311/03). (…) Jest to czyn nieuczciwej konkurencji, którego istotą jest wykorzystanie przez jednego z przedsiębiorców w sposób nieuczciwy dorobku innego przedsiębiorcy, w celu szeroko pojętego polepszenia własnej sytuacji rynkowej, jakkolwiek ostatecznie celem takiego działania może być, i często jest, wprowadzanie w błąd klientów. W rozpoznawanej sprawie Sąd dopatrzył się w działaniach pozwanego czynu nieuczciwej konkurencji. Powód wykazał, że poprzez budowanie marki, między innymi uzyskiwanie nagród, wyróżnień, certyfikatów, osiągnął pozycję podmiotu rozpoznawalnego na rynku. Pozwany stosując domenę internetową zawierającą część firmy powoda, która służy jego wyróżnieniu wśród innych podmiotów (słowo (…) bowiem jest wyrazem powszechnie stosowanym i nie odróżnia firmy powoda od innych firm), zamierzał skorzystać ze skojarzeń z przedsiębiorstwem powoda. Ma to znaczenie szczególnie w Internecie, gdzie potencjalni kontrahenci korzystają z wyszukiwarek internetowych, co pozwala pozwanemu występować w zestawieniach z powodem. Bezspornym między stronami pozostawało, iż są one konkurentami na rynku wyposażenia gastronomicznego. Skoro zatem pozwany korzystając ze spornej domeny internetowej zamierzał wykorzystać renomę powoda, a strony konkurują w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej, działania pozwanego, jako zagrażające interesowi powoda, należało uznać za czyn nieuczciwej konkurencji.”
Podsumowując, rejestracja podobnej domeny w Internecie jest, co do zasady, klasycznym pasożytowaniem na cudzej marce (renomie), co w znakomitej większości przypadków pozwala zakwalifikować ją jako czyn nieuczciwej konkurencji w postaci konkurencji pasożytniczej.
Klonowanie architektury sklepu internetowego oraz interfejsu wizualnego (zjawisko „Look and Feel”)
Współczesny e-commerce to dziedzina biznesu, w której optymalizacja ścieżki zakupowej klienta (tzw. user experience) pochłania znaczne budżety większości przedsiębiorców. Konkurencja pasożytnicza w kolejnej postaci dotyczy właśnie owej ścieżki zakupowej (architektury sklepu internetowego) i materializuje się w momencie, gdy z dnia na dzień w Internecie pojawia się witryna, która wygląda niemal jak cyfrowy „bliźniak” Twojego sklepu. Nieuczciwy konkurent odtwarza u siebie bardzo zbliżoną kolorystykę, ten sam krój czcionki, identyczny układ kategorii menu, a nawet kopiuje charakterystyczny układ koszyka zakupowego.
Takie sklonowanie szaty graficznej sklepu internetowego określane jest w branży jako kradzież standardu „Look and Feel”, co ma na celu wywołanie u przeciętnego internauty złudnego przeświadczenia, że porusza się on w obrębie zaufanego ekosystemu Twojej marki. Nieuczciwy konkurent unika w ten sposób potężnych kosztów związanych z projektowaniem i testowaniem własnej platformy. Warto zaznaczyć, że walka z tym zjawiskiem w toku procesu cywilnego wymaga udowodnienia, że powielone elementy interfejsu sklepu nie wynikają wyłącznie z samych wymogów technicznych branży, lecz stanowią cyniczne skopiowanie Twojego wkładu intelektualnego.
Masowa kradzież autorskich opisów produktów i zdjęć („kopiuj-wklej”)
Kolejna postać konkurencji pasożytniczej to bez wątpienia najpowszechniejszy problem dotykający sprzedawców detalicznych i hurtowych na platformach typu marketplace, takich w szczególności jak popularne w Polsce allegro.pl. Inwestujesz w profesjonalne studio, tworzysz unikalne packshoty (zdjęcia produktowe na białym tle), zlecasz copywriterom przygotowanie perswazyjnych, bogatych w informacje i zoptymalizowanych pod SEO opisów swoich towarów. Tymczasem naruszyciel potrzebuje dosłownie kilku kliknięć myszką, by w całości ukraść zawartość Twojej karty produktowej i opublikować własną ofertę. Co gorsza, nie ponosząc wydatków na własny marketing, „troll” często wystawia ten sam towar po zaniżonej cenie, rozpoczynając bezwzględną wojnę cenową.
Z punktu widzenia widoczności Twojego sklepu internetowego w Google, proceder ten rodzi jeszcze jeden dramatyczny skutek. Wyszukiwarki indeksują skradziony opis, co prowadzi do zjawiska duplikacji treści (duplicate content). Może to skutkować tzw. kanibalizacją SEO – oferta na mocnej domenie zewnętrznej (np. Allegro) wskoczy w wynikach wyszukiwania wyżej, spychając na dalszy plan Twój oryginalny sklep firmowy.
W przypadku tego typu konkurencji pasożytniczej, mamy najczęściej do czynienia ze zbiegiem podstaw odpowiedzialności sprawcy, który odpowiada nie tylko za naruszenie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, lecz również za naruszenie przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. (dalej jako „pr. aut.”).
Wykorzystanie marki w kampaniach płatnych (Google Ads)
Na wskazanych wyżej działaniach nie kończy się niestety kreatywność pasożytujących podmiotów. Często spotykanym obecnie zjawiskiem jest wykupywanie przez konkurentów płatnych reklam w wyszukiwarce (Google Ads) na słowa kluczowe będące zastrzeżoną nazwą Twojej firmy (tzw. reklama pasożytnicza). Oznacza to, że gdy klient wpisuje w Google Twoją markę, na samej górze wyników jako pierwszy pojawia się link sponsorowany prowadzący do sklepu konkurencji.
Zbieg przepisów: Twoja najpotężniejsza broń na sali sądowej
Konstruując strategię obronną w Kancelarii TMH, jako adwokaci i radcowie prawni doskonale wiemy, że skuteczny pozew o zaniechanie nieuczciwych praktyk rynkowych w postaci konkurencji pasożytniczej rzadko opiera się wyłącznie na jednej podstawie prawnej. W polskim prawie istnieje wszakże tzw. kumulatywny zbieg przepisów u.z.n.k. z szeregiem innych ustaw, co w przypadku prawidłowo sformułowanych zarzutów pozwala wielokrotnie zwiększyć siłę rażenia przed sądem własności intelektualnej. Jak bowiem wskazano wyżej, zjawisko pasożytnictwa w praktyce raczej nie występuje w izolacji – uderza ono zazwyczaj jednocześnie w unikalny kształt Twoich produktów, prawa autorskie oraz urzędowe prawa wyłączne takie jak prawo ochronne do znaku towarowego.
Poniżej omawiamy najczęstsze dodatkowe podstawy prawne odpowiedzialności naruszyciela w przypadku konkurencji pasożytniczej.
Pasożytnictwo a naśladownictwo produktu (zbieg z art. 13 u.z.n.k.)
Jeżeli konkurent decyduje się na skopiowanie nie tylko strony internetowej, ale wprost podrabia zewnętrzny wygląd samego fizycznego towaru, który wprowadzasz do obrotu, to w takim przypadku mamy również do czynienia z tzw. naśladownictwem gotowego produktu. Zagadnienie to wprost reguluje art. 13 ust. 1 u.z.n.k. zgodnie z którym czynem nieuczciwej konkurencji jest naśladowanie gotowego produktu, polegające na tym, że za pomocą technicznych środków reprodukcji jest kopiowana zewnętrzna postać produktu, jeżeli może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu (a zatem jeżeli może wywołać u klientów ryzyko konfuzji).
Co to oznacza w praktyce? Ryzyko konfuzji to sytuacja, w której Twój potencjalny klient, patrząc na podrobiony towar, zostaje wprowadzony w błąd i jest „święcie przekonany”, że kupuje produkt pochodzący od Ciebie.
Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 1 lipca 2020 r., sygn. akt VII AGa 2066/18 stwierdził, że naśladownictwo produktu nie musi być „dosłowne” aby stanowić delikt nieuczciwej konkurencji: „Czynem nieuczciwej konkurencji stypizowanym w art. 13 ust. 1 u.z.n.k. jest naśladowanie gotowego produktu, polegające na tym, że za pomocą technicznych środków reprodukcji jest kopiowana zewnętrzna jego postać, jeżeli może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu. (…) Naśladownictwo gotowego produktu, o którym mowa jest w art. 13 ust. 1 u.z.n.k. obejmuje nie tylko imitację, czyli dokładne odwzorowanie cudzego produktu, ale i jego reprodukcję, co zakłada, że mogą istnieć pewne różnice między wytworzonym przez naruszyciela produktem a naśladowanym wzorcem, o ile tylko istnieje niebezpieczeństwo wprowadzenia klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu.” (SIP Legalis nr 2531727).
Znakomitym przykładem omawianej sytuacji z niedawnego orzecznictwa jest prawomocny wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 26 września 2024 r. (sygn. akt XVII GW 171/23, SIP Legalis nr 3166837). Sprawa dotyczyła sprzedaży preparatów i kropli ziołowych. Konkurent wprowadził do obrotu wyroby o łudząco podobnych buteleczkach i niemal identycznym układzie graficznym etykiet. Sąd nie miał wątpliwości i uznał to za jaskrawe pasożytnictwo.
Należy jednak uważać na jedną kwestię w tym kontekście. Mianowicie, w Polsce obowiązuje zasada wolności gospodarczej, w związku z czym samo naśladowanie rozwiązań technicznych (o ile nie są one chronione patentem czy innym prawem własności intelektualnej, i jeśli produkt jest wyraźnie oznaczony innym logo wykluczającym pomyłkę konsumenta) jest – co do zasady – dopuszczalne. Zadaniem doświadczonego prawnika jest udowodnienie na sali rozpraw, że naśladowca celowo przekroczył granicę „inspiracji” i zaaranżował ryzyko wspomnianego wprowadzenia w błąd, dopuszczając się bezwzględnego pasożytnictwa na podstawie zbiegu art. 3 i art. 13 u.z.n.k.
Kradzież marki a ochrona zarejestrowanych znaków towarowych (prawo własności przemysłowej)
Najwyższy poziom prawnego bezpieczeństwa zyskujesz wówczas, gdy zawczasu zadbałeś o rejestrację nazwy swojej firmy, słownego sloganu lub logo w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej (UPRP) lub na terytorium całej Unii Europejskiej (w urzędzie EUIPO, tj. Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej). Jeżeli posiadasz takie prawo wyłączne, to w praktyce w wielu przypadkach konkurencji pasożytniczej zastosowanie znajdują niezwykle restrykcyjne przepisy ustawy Prawo własności przemysłowej z dnia 30 czerwca 2000 r. (w skrócie „p.w.p.”).
Zgodnie z regulacją art. 296 ust. 2 p.w.p., jeśli posiadasz prawo ochronne na znak towarowy, to w praktyce dysponujesz monopolem na jego używanie na danym terytorium i w odniesieniu do zarejestrowanych kategorii produktów. Jeśli więc konkurent buduje w swoim adresie URL łudząco podobną domenę lub wplata Twoje zastrzeżone słowo (zarejestrowane jako znak towarowy) w treść fałszywych reklam Google Ads, to oprócz konkurencji pasożytniczej dopuszcza się również pogwałcenia Twoich praw wyłącznych.
Pasożytnictwo cyfrowe a kradzież praw autorskich
Należy pamiętać, że większość zrobionych na Twoje zlecenie zdjęć reklamowych oraz większość szerszych opisów produktowych może stanowić utwory rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W konsekwencji, wykorzystanie na zasadzie „kopiuj-wklej” Twojego zdjęcia czy opisu przez nieuczciwego dystrybutora i opublikowanie go we własnym sklepie to nic innego jak pospolita kradzież własności intelektualnej. Zbieg przepisów antypasożytniczych (u.z.n.k.) z ustawą o prawie autorskim sprawia, że sprawca naraża się na kumulatywną odpowiedzialność – zarówno na podstawie przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, jak i na podstawie przepisów chroniących majątkowe i osobiste prawa autorskie.
Czego dokładnie możesz się domagać od naśladowcy? Katalog Twoich roszczeń
Świadomość bycia ofiarą deliktu konkurencji pasożytniczej to zaledwie pierwszy krok. Przedsiębiorcy najczęściej zadają nam w Kancelarii TMH pytanie: „Czego właściwie mogę żądać od podmiotu, który ukradł moją pracę/naruszył moją renomę?”. Odpowiedzi na to pytanie dostarcza bezpośrednio art. 18 ust. 1 u.z.n.k. Przepis ten otwiera przed poszkodowanym przedsiębiorcą szeroki ustawowy katalog niezwykle dotkliwych dla naśladowcy roszczeń cywilnych. Jeśli udowodnimy przed sądem, że padłeś ofiarą konkurencji pasożytniczej, masz pełne prawo żądać:
- Bezwzględnego zaniechania niedozwolonych działań: Jest to podstawowe roszczenie, które ma powstrzymać naruszyciela przed dalszym łamaniem prawa. Sąd może wprost nakazać pozwanemu zaprzestania wykorzystywania danej domeny internetowej, nakazać usunąć zdjęcie łudząco podobnej szaty graficznej z jego serwera lub usunięcia skopiowanych opisów.
- Usunięcia skutków niedozwolonych działań: Roszczenie to umożliwia fizyczne wyeliminowanie owoców procederu, na przykład poprzez nakazanie sądowego zniszczenia wszystkich materiałów marketingowych, podrobionych opakowań produktów czy fizycznych ulotek, które wprowadzały w błąd konsumentów.
- Złożenia oficjalnego oświadczenia o odpowiedniej treści i formie: To niezwykle potężne narzędzie wizerunkowe, potocznie nazywane „publikacją przeprosin”. Możemy domagać się od sądu, aby zmusił nieuczciwego konkurenta do umieszczenia, często na własny, znaczący koszt, oświadczenia na głównej stronie jego sklepu internetowego (lub w prasie branżowej), w którym przyzna się on do skopiowania Twoich rozwiązań.
- Naprawienia wyrządzonej szkody (odszkodowania finansowego): Jeśli na skutek przejęcia klientów, Twoje zyski drastycznie spadły i jesteś w stanie tę szkodę udowodnić, sąd zobowiąże sprawcę do wypłaty konkretnego odszkodowania pieniężnego pokrywającego utracone na skutek deliktu zyski.
- Wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści: Stanowi to tzw. ekonomiczne odarcie z zysków. Naśladowca będzie musiał przekazać na Twoją rzecz cały realny zysk, jaki bezprawnie wygenerował, wprowadzając klientów w błąd i pasożytując na Twoim logotypie, opisie lub marce.
Co powinieneś zrobić, gdy odkryjesz kradzież swojej marki? Poradnik krok po kroku
Obrona własnych interesów majątkowych w Internecie wymaga zdecydowanego, lecz przemyślanego działania z asystą pełnomocnika prawnego (adwokata lub radcy prawnego). Z naszego doświadczenia wynika, że kluczem do sukcesu jest zachowanie chłodnej głowy i trzymanie się ściśle określonych procedur.
Krok 1: Natychmiastowe zabezpieczenie materiału dowodowego
Gdy tylko odkryjesz, że Twoja strona, domena lub produkt zostały podrobione, pod żadnym pozorem nie pisz od razu pełnych gniewu e-maili do sprawcy. „Troll” często w panice zdejmuje ofertę z sieci na kilka dni, by zacierać ślady. Należy dokonać trwałego zabezpieczenia – wykonać zrzuty ekranu, pobrać kod źródłowy witryny, wykorzystać narzędzia takie jak Wayback Machine (archiwum Internetu) i co najważniejsze, zabezpieczyć ten stan rzeczy protokołem notarialnym. Chodzi bowiem w tym kontekście o to, aby jak najszybciej zebrać pełny i obszerny materiał dowodowy potwierdzający wykryty delikt nieuczciwej konkurencji.
Krok 2: Analiza prawna przez specjalistę z zakresu własności intelektualnej
Kolejnym niezwykle doniosłym krokiem wymaganym w przypadku odkrycia potencjalnych czynów nieuczciwej konkurencji jest zwrócenie się do profesjonalnego adwokata czy radcy prawnego z prośbą o analizę prawną sprawy. O ile bowiem w niektórych przypadkach wystąpienie konkurencji pasożytniczej może wydawać się oczywiste, o tyle w praktyce zawsze warto zasięgnąć w tego typu przypadkach opinii prawnika będącego specjalistą w sprawach z zakresu własności intelektualnej,
Krok 3: Interwencja i procedury u administratorów platform (np. WOP)
W przypadku, gdy naruszenie (np. kradzież setek opisów zdjęć Twoich aukcji) odbywa się wewnątrz zamkniętego ekosystemu – chociażby na platformie Allegro – w pierwszej kolejności wykorzystujemy narzędzia platformowe. Dla takich sytuacji stworzono programy typu Współpraca w Ochronie Praw (WOP) na platformie Allegro. Profesjonalnie sporządzone przez prawnika zgłoszenie o naruszeniu praw autorskich do opisu lub znaku towarowego potrafi poskutkować blokadą całego konta i usunięciem nieuczciwych ofert naśladowcy w zaledwie kilkadziesiąt godzin – bez konieczności angażowania sądu powszechnego na tym etapie.
Krok 4: Ostateczne przedsądowe wezwanie do zaprzestania naruszeń (C&D)
Jest to oficjalne pismo (ang. Cease and Desist Letter), sformułowane w stanowczym, hermetycznym języku prawniczym, wysyłane bezpośrednio z Kancelarii TMH do naruszyciela. Dokonujemy w nim zarysu prawnego popełnionego deliktu, wyliczamy roszczenia dochodzone w oparciu o art. 18 u.z.n.k. lub inne przepisy oraz przedstawiamy ostateczny termin (ultimatum) na dobrowolne dostosowania się sprawcy do żądać zawartych w wezwaniu. Wtargnięcie autorytetu wykwalifikowanej Kancelarii często uzmysławia sprawcy realne ryzyko procesu i wielotysięcznych kosztów zastępstwa procesowego. W bardzo wielu przypadkach ten dokument załatwia sprawę polubownie, doprowadzając do natychmiastowego zaprzestania pasożytowania.
Krok 5: Wytoczenie powództwa oraz wniosek o zabezpieczenie
Gdy twarde negocjacje zawodzą, najczęściej przenosimy sprawę na wokandę wyspecjalizowanych sądów gospodarczych (Wydziałów Własności Intelektualnej). Istotne jest to, że równolegle ze złożeniem pozwu składamy często do sądu wniosek o zabezpieczenie roszczenia. Pozwala to (po wydaniu odpowiedniego postanowienia przez sędziego w trybie niejawnym) na zablokowanie możliwości dalszego naruszania praw pokrzywdzonego na cały czas trwania wielomiesięcznego lub nawet wieloletniego postępowania sądowego.
Nie pozwól, by konkurencja pasożytnicza niszczyła Twój biznes
Podsumowując, ignorowanie nieuczciwych praktyk rynkowych to najgorsza możliwa decyzja, która w dłuższej perspektywie doprowadzi do nieodwracalnej utraty klientów, rozmycia unikalnej tożsamości Twojej marki i drastycznego spadku wypracowanych marż i zysków. Obrona przed brutalnymi naruszeniami w przestrzeni cyfrowej wymaga jednak wysoce wyspecjalizowanej, interdyscyplinarnej wiedzy na styku prawa własności intelektualnej, ochrony znaków towarowych, przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz technicznej znajomości specyfiki i algorytmów rządzących nowoczesnym środowiskiem e-commerce. Jeśli Twoja firma padła ofiarą opisanego procederu – w szczególności gdy ktoś „sklonował” Twój sklep internetowy, skradł autorskie teksty lub bezprawnie posługuje się Twoim logo do własnych celów zarobkowych – nie zwlekaj z reakcją. Owoce Twojej wieloletniej pracy nie mogą zasilać kont naśladowców. Skontaktuj się z wykwalifikowanym zespołem ekspertów Kancelarii TMH, korzystając z formularza kontaktowego na stronie internetowej www.kancelariatmh.pl. Przeanalizujemy Twój przypadek bez zbędnej zwłoki i przygotujemy bezkompromisową strategię prawną. W szczególności, zrobimy wszystko, aby zablokować bezprawne działania rynkowego naruszyciela i pomożemy Ci odzyskać zasłużone i należne odszkodowanie finansowe przed sądem.